Uzależniłem się. Facebook w domu, na uczelni, w reklamach, w trakcie rozmów, w głupich żartach. Wszędzie! Czuję się osaczony.

Najgorsze jest to, że przy Facebooku można całkiem dobrze się bawić. Napiszę coś głupiego, a później komentarze, lajki, więcej komentarzy, więcej lajków. Jakby życie towarzyskie przeniosło się do świata wirtualnego. Zaś na zewnątrz, ze znajomymi wychodzi się tylko po to, żeby się napić. Przynajmniej na razie, gdy za oknem jest zimno.
Usunę konto!
Tak, to świetny pomysł! Usuń konto. Łatwo się mówi, prawda? Dużo trudniej zrobić. Owszem z łatwością skorzystamy z formularza, ale później czeka nas ciężki okres. Dwa tygodnie, w trakcie których nasze konto może być w każdej chwili przywrócone, odbanowane. Wystarczy, że się zalogujemy. Więcej w tym artykule: "Jak usunąć konto na Facebooku"

Antybook.com

Znaczy wiesz - zgadzam się ze wszystkim
Nie mam Facebooka, czyli, że nie istnieję (ja akurat mam), ciężko usunąć konto (jeśli uda nam się powstrzymać przed zalogowaniem) - spoko. True itp.
Ale z jednym się nie zgadzam. Nie zaczepiają mnie osoby, których nie znam. Wszystkie zaczepki są od znajomych 
Rozumiem, że ten 'antybook' to po to, żeby uniezależnić się od FaceBooka a uzależnić się od nowego 'antybooka'. Jaki sens ma tworzenie tego typu stron?
Nie, antybook w ramach rozrywki
. Na rozluźnienie, gdy jesteśmy na głodzie, a FB akurat wieje nudą.
A ja tam nie jestem uzależniony od fejsa, a wolę go od nk. Lubię tam wejść, poczytać czasem co się dzieje, oglądnąć zdjęcia, ale to - czasem! A ten antybook - kolejni mistrzowie, demotywatory (które niegdyś miały przesłanie, a teraz tylko mają śmieszyć) i... no właśnie. Nic ciekawego.
Ja przegladam FB wtedy kiedy nie mam nic lepszego do roboty. Zawsze jakis ciekawy link sie znajdzie. Zawsze fajnie poogladac zdjecia. Ale czy jestem uzalezniony ?
Ulatwia mi to zycie i kontakt ze swiatem, ze znajomymi.
Bywa, ze nie zagladam na niego godzinami, dniami. Kiedy gdzies wyjezdzam.





Spotkasz mnie na:







teraz trzeba ...