To myśli męczą. Wszystko, to co uważałem do wczoraj za wartościowe, nagle okazuje się być czymś marnym, niedostatecznym. Zadaję dużo pytań, a odpowiedzi nie są takie, jakie chciałbym usłyszeć. Są słabe. Jakie są moje priorytety? Co jest najważniejsze? W jaki sposób poszukuję szczęścia? Czy myślę tylko o sobie?

Nie będę tu odpowiadał na te pytania. Po prostu się pojawiają, właśnie dziś, w ten po imprezowy dzień. Czy z tym walczę? Oczywiście, że nie. Korzystam z tego. Siedzę w ciszy. Podróżuję tam, gdzie jestem sam na sam ze sobą. Zupełnie tak, jak w tej piosence Jamala 'Trippin', z jedną małą różnicą, nie jaram w tym momencie.
A co będzie jutro? Wstanę z nowymi siłami. Jeszcze bardziej zmobilizowany do działania. Skończę, to co zacząłem wczoraj, a czego nie zrobiłem dziś z wiadomej przyczyny. Znowu pojawi się dużo uśmiechu na twarzy, będę żartował, jak zwykle. Wiem, jedno te dni nie są złe, bo potrafią wiele rzeczy uświadomić. Choć czuję się gorszy, niż zwykle, to są też tego plusy. Nie zapatruję się w siebie. Poszukuję innych wartości. Znika ten egocentryk.
A Ty, jak spędzasz te dni? Masz podobne odczucia, czy też jest zupełnie inaczej?

Ja zdecydowanie podobnie przeżywam takie dni, z tą jednak różnicą, że nie mam takiej motywacji i dobrego nastawienia, że "jutro będzie lepiej". Mam raczej takie podejście, że "jutro znów coś będę musiał robić, znów ktoś będzie czegoś ode mnie chciał".
@Marcin
Nie miałem na myśli nastawienia, to jest pewność, że jutro powrócę do normalności
.
Idealnie opisałeś to, co dzieje się z moją głową po takiej nocy 
stary nie pij więcej xD hahaha





Spotkasz mnie na:








