Szybka kawa, szybkie śniadanie i... długie sprzątanie w kuchni. Wbrew pozorom lubię tak. Lubię od czasu do czasu pozmywać, zanurzyć ręce w tej tonie piany, która tak delikatnie łaskocze moje ręce.
Nadal nie mogę dojść do siebie. Co robić? Jak żyć?
Gdzie jest kurcze mój Fairy!?
Ależ jest! Jakaś taniocha za 2 zł, której nazwy nie da się zapamiętać. Rozpłakałem się. Łzy same spływały do miski. W tym samym momencie nalewałem mnóstwo zwykłego płynu, mając nadzieję, że osiągnę podobny efekt do Fairy. Niestety. Była zaledwie garstka piany, która ledwo wytworzyła się nad powierzchnią wody. Przez cały dzień nie mogłem dojść do siebie.






Spotkasz mnie na:







teraz trzeba ...