Rozpal w nim ogień. Spokojnie zasiądź w fotelu (nie używaj krzesła! Możesz z niego spaść). Zacznij czytać. Czytaj, proszę Cię tylko o jedno nie zachwycaj się tekstami co najwyżej upijaj się nimi. Spójrz w ogień, spójrz w te nikłe płomyki, zajrzyj do wnętrza kominka. Zastanów się czym on jest tak naprawdę. Naturalnie nie może być on kimś, nie tym razem. Rozejrzyj się dookoła, szara rzeczywistość i ponownie w głąb się w swoją lekturę.
Miejsce doskonałe do refleksji, do zatrzymania się na chwilę. Cisza, spokój, pełen Chill out, Tylko Ty i Twoje myśli...
Rzecz jasna mówiłem tu o blogu Kominka. Najpopularniejszy bloger w Polsce. Zdziwiło mnie jedno.
Kim jest ktoś kto pisząc dostaje po 300-1000+ komentarzy? Pytam się, kim ten ktoś jest!? Pisze wulgarnie, wręcz się wyżywa, ale to nic w tym wypadku nie przeszkadza to. W zakładce „Kim jestem” dostajemy garstkę odpowiedzi, które na wiele się nie zdadzą. Żeby poznać trzeba spędzić trochę czasu na tym blogu. Kiedy już poznamy to możemy być pewni, że wpadliśmy w sidła z których ciężko będzie się uwolnić. Tak, tak, odtąd stety, czy niestety jesteś czytelnikiem jego bloga.
Nie to nie ja zauważyłem, że ten ktoś ma talent, że świetnie pisze. Zrobili to już inni, udowodnili, a ja przyszedłem na gotowe. Nie musiałem nic odkrywać. Przychodząc tam, słuchając opinii innych nie mogłem nic innego robić jak tylko przytaknąć. Piszą, że ma talent, choć zdarzają się i tacy, którzy wręcz piszą odwrotnie (a przecież zazdrość jest czymś złym).
Brzydkie kaczątko
Nie chcę nic tłumaczyć. Zacytuję samego Kominka:
„Kominek wciąż jest brzydkim kaczątkiem polskiej blogosfery. Kimś, o kim nie należy głośno mówić, bo jest niewygodny. Nie piszą o mnie nigdzie, nikt o mnie nie mówi, choć nie ukrywam, że sam nie pomagam mediom, bo zazwyczaj spławiam dziennikarzyny piszące do mnie jakże poważne pytania w rodzaju: skąd pomysł na bloga, dlaczego tak nienawidzisz kobiet, czy jesteś impotentem?
Do mediów zapraszane są blogowe sławy (czytaj: najpopularniejsi blogerzy), których dzienna liczba odwiedzien równa się liczbie odwiedzin, jaką ja notuję w ciągu godziny. Śmiesznie to wygląda, jak mówią o swojej popularności, a liczba ich czytelników ledwie przekracza tysiąc na dobę. Tyle to ja miałem po trzech tygodniach od otwarcia bloga... „
Przepraszam za tryb rozkazujący, ale nie będę obijał w bawełnę i jak głupkowi tłumaczył. Po prostu wejdź i poczytaj, a się przekonasz. Zobaczysz, że jeszcze nie jeden raz tam powrócisz.
Wpadłem. Zostałem stałym czytelnikiem. Nic. Trudno. Bylebym pozostał przy swoim, żebym był sobą.
Mam nadzieję, że wszystko jest jasne.
Link: Blog Kominka

Nic z tej notki nie wynika. To że ktoś anonimowy jest popularny bo jest kontrowersyjny? To połowa sukcesu w całej polskiej blogosferze. To że nietypowy styl pisania daje mu dodatkowe punkty popularności? Niewiele to daje. To że skarży się, że tradycyjne media nie uznają go za autorytet? To tylko płacz za bycie drugą Kataryną.
Ja słyszałem o Kominku. To nic trudnego. I jakoś to co słyszałem nie przekonało mnie do niego. Bo łatwo mieć sławę klowna, widzimy to nawet w polityce.
A po to by poszukać nowego sposobu myślenia nie chodzi się do cyrku.
Właśnie Cię wrobiłem w nagrodę Uber Amazing Award:
http://jcooper.pl/2009/01/17/n...zing-blog/
blog znam od dawna, ale powiem szczerze ze nie zainteresowal mnie nigdy na tyle zebym na niego zagladal regularnie, a zwykle przypadkiem np. podczas takich wpisow jak twoj
Jeśli wulgarność i kontrowersyjność mają być jedynymi rzeczami, aby zdobyć popularność to wszyscy by tak robili. Nie na tym to polega... Najważniejsza jest treść, a tutaj dodatkowo otoczona bluzgami.
Słyszałem, zobaczyłem, czytać nie będę.
Nie znałem tego bloga, dzięki temu wpisowi tam wpadłem i tutaj mógłbym zacytować Damiana: powiem szczerze ze nie zainteresowal mnie nigdy na tyle zebym na niego zagladal regularnie.
hehe zrobił na Tobie wrażenie, zaimponował - cóż, wyjadacz
Byłem parę razy na jego blogu, właściwie przypadkiem po linkach z innych stron, ale nie zniewolił mnie. Dla samej sztuki pisania zdecydowanie bardziej wolę poczytać blog http://costa.kofeina.net 
Oj, zrobił wrażenie. Wcześniej wyjadaczów znałem z całkiem innej strony.Osoby mające bloga pod nazwiskiem, prawie wszystko poważnie itp. Nie przeczę, sam w tym kierunku idę, ale właśnie ten gościu zdziwił mnie swoją odmiennością. Pisze zupełnie na luzie, niczym się nie przejmuje, ze wszystkiego robi sobie jajca, wyśmiewa swoich czytelników, a oni tak czy siak przychodzą, wręcz go wielbią. Nie ma szacunku do nikogo, wulgarny, kontrowersyjny. To dzięki temu zdobył popularność (w tym wypadku biorę pod uwagę tylko czyste statystyki odwiedzin, komentarzy).
Minusem z pewnością jest to, że nikt nie traktuje go poważnie. Rzeczywiście jest takim brzydkim kaczątkiem albo jak to powiedzieliście klownem polskiej blogosfery.
Musze przyznac, ze nie mialem pojecia o Kominku. Tym bardziej klikajac na ten wpis, spodziewalem sie zupelnie czegos innego. I faktycznie, takie ilosci komentarzy robia wrazenie.
Prawdę mówiąc, u mnie jest podobnie - blog kominka znam od kilku ładnych lat (kiedyś na niego przypadkiem wpadłem), ale nie ciekawią mnie jego teksty. Nie czuję się jego targetem.





Spotkasz mnie na:










