Dwie nietypowe miejscówy, czyli Ajska i Martynszacht. - Yagbu.eu

Yagbu.eu

Home Sekcje Osobiste Dwie nietypowe miejscówy, czyli Ajska i Martynszacht.

Dwie nietypowe miejscówy, czyli Ajska i Martynszacht.

Jak mogłeś się już wcześniej dowiedzieć, mieszkam w Świętochłowicach. W całkiem ciekawej dzielnicy. Gdybym spojrzał teraz za okno, widziałbym ulicę i masę kamienic, które zasłaniają wszystko. Ale gdybyśmy je usunęli mógłbym zobaczyć zalążek Ajski, a raczej początek, jakim jest Guldoto.

Teren, będący pozostałościami po kopalniach, czyli zwyczajowo nazywany Hałdami. To miejsce, gdzie nie ma przejeżdżających na okrągło samochodów. To miejsce, gdzie mamy kontakt z przyrodą w tej nie do końca czystej postaci, ale w każdym bądź razie ładnie się prezentującej. Miejsce, gdzie można uciec od codzienności. Miejsce, gdzie można skitrać się z dziewczyną, czy z kumplami na piwie.

Martynszacht
Staw umiejscowiony w dość ciekawym miejscu. Po jednej stronie mamy DTŚ (drogowa trasa średnicowa), zaś po drugiej znajdują się tory, gdzie przejeżdżają pociągi. Wokół rosną sosenki i jakieś inne krzaczki. Podłoże jest kamieniste, co jest chyba największą wadą tego miejsca. Jednak to nie przeszkadza, aby uciec w tamte miejsce od codzienności, pójść na ryby, czy też w młodszym wieku porobić inne ciekawsze rzeczy.

Do obu tych miejsc mam duży sentyment. Właśnie tam się spędzało te lata, kiedy miało się te 14-15 lat. Wakacje zazwyczaj spędzaliśmy nad opisywanym wcześniej stawem. To były szaleńcze lata, gdzie można powiedzieć, że wiele się też ryzykowało. Najpierw z kumplami przechodziliśmy przez tory, gdzie jeździły zwyczajne pośpieszne pociągi. Dreszczyk emocji zawsze był obecny, a w szczególności, że w tym miejscu lubieli bywać i wydawać mandaty Sokiści.

Tam, gdzie przeważnie przechodziliśmy był obecny nieduży tunel z wnynkami. Wnynki, to takie zajebiste wgłębienia o głębokości ok. 35cm. Tory zaś od tych wgłębień były oddalone około pół metra. I wiecie co robiliśmy? Czekaliśmy na pociąg…

oczekiwanie zawsze było niesamowite. Siedzieliśmy na torach, całkiem blisko tunelu i zniecierpliwieni czekaliśmy. Wtedy dużo ryzykowaliśmy, ale nikt nie miał zamiaru się wycofywać, bo każdy chciał udawać odważnego.

Tunel Tunel2
Nadjeżdża pociąg. Ktoś go zauważa. Krzyczy: "Jedzie Kur...a! Idymy!", wbijamy szybko do wnynek i oczekujemy aż nadjedzie szybko zasuwający pociąg. Odczucie jakich mało. Stres, adrenalina, wszystko to połączone. Dodatkowo ten wiatr i ciarki przechodzące po ciele. Co to była za zabawa.

Jedynie raz mieliśmy niezły przypał, choć udało się uciec. Nadjeżdżał pociąg. Dosyć późno go zauważliśmy i chyba widzieli, że wbiegamy do tunelu. Wbiliśmy do wnynek, jednak czekanie się przedłużało. Nie wiedzieliśmy co się dzieje, jednak wszyscy nie mając odwagi wyjść czekali. Aż tu nagle pociąg zatrzymuje się w samym środku tunelu. Centralnie przed moją wnynką przednią szybą. Głośny hałas sygnału pociągu rozgrzmiał po wszystkich ścianach . Kumpel zaczął krzyczeć "Spier...alamy! Zdjęcia robią!". Niewiem, czy kiedykolwiek tak szybko leciałem. Biegnęliśmy przez dłuższy czas, aż w końcu byliśmy w miarę bezpieczni. Tak wielkiego strachu do tamtej pory jeszcze nie przeżyłem. Pamiętam, jak baliśmy się wracać do domu przez te szyny pociągowe, bo sokisci po tym incydencie mogli tam przyjechać. Jednak z racji tego, że była to znacznie krótsza droga od tej, którą musielibyśmy przejść leganie, wrócliśmy właśnie tamtędy.

Wnynka

Na Marciolu wiele razy też się kąpało. Choć był to trochę niebezpieczny staw, bo i dosyć głęboki, a jakby tego było mało, wszędzie było dużo, dużo kamieni. Właściwie chyba najbardziej nas w tym wszystkim kręcił, ten dreszczyk emocji.
Mieliśmy tam zrobioną, przejebaną skocznie. Kilka okrągłych kamieni od studzienek kanalizacyjnych, a dodatkowo 3 olbrzymie kłody jakie mamy umieszczone pod torami. Były one tak umiejętnie poustawiane, że skocznia naprawdę wydawała sie duża. Niestety parę wizyt policji i skoczni nie było. O, tyle szczęście, że nikt nas tam nie przyłapał.  To wszystko odbywało się bez alkoholu, a i tak zabawa zawsze była przednia.

MarciolMartynszacht

Jakieś trzy lata temu przyjechali w te miejsce reporterzy. Coś tam nakręcili. Materiał był dostępny w programie 'Uwaga'. Szukałe, ale już nie znalazłem, trochę czasu od tych filmików minęło, więc nawet w archiwum nie są obecne. Tak, naprawdę zrobili dużo hałasu o nic.


Pozostaje jeszcze napisać o drugiej miejscówie, czyli Ajsce. Zrobię to w następnej notce . Najpierw muszę się tam przejechać na rowerze i porobić jakieś zdjęcia (Tylko niech ta cholerna pogoda się poprawi. ).

Tam na tej Ajsce, też było fajnie ;)…

Komentarze (8)Add Comment
0
czerwiec 14, 2009

he, dobre z tym tunelem smilies/cheesy.gif z chęcią sam bym stestował tego uczucia, które towarzyszy, gdy jest się skitranym we wnynce. Ciekawy jestem, jak bardzo się różni od tego, czego można doświadczyć na dużym, żelaznym moście kolejowym smilies/smiley.gif Tak, most to z kolei moja miejscówka, gdzie zawsze można sobie podnieśc puls stojąc albo na kładce, centrymetry od pędzącego pociągu, albo stojąc nad nim i czując, jak się cała konstrukcja trzęscie smilies/wink.gif

O tym moście mowa:
http://ujeb.pl/most-debica-kolej-pkp/

0
czerwiec 17, 2009

Z tego co mi wiadomo, to Martynschacht to nazwa całej okolicy, a staw nazywał się Wielki. Potem podzielili go na dwa mniejsze, jak zrobili średnicówka. W tym stawie kompali sie nawet koledzy mojego taty, a może i dziadka. A jak niedawno stało sie to terenem prywatnym to zrobili o tym program, że dzieci z Lipin nie mają w ogóle rozrywki, więc kąpią się w stawach i uciekają przed pociągami. Wszystkiemu oczywiście winne miasto, bo nie umie zapewnić rozrywki młodym ludziom. Czy wy tyż nie mieliście zapewnionej rozrywki, więc uciekaliście przed pociągami? Szczerze wątpia, najczęściej chopcy grają w fussball, a jak już sie nagrają to bierą sie za coś "ciekawszego". Jednak, gdyby moje dziecko skokało tak w tunelach i czekało na pociąg to bych chyba zawału dostała.

0
październik 10, 2009

Co do Szybu Marcina czyli Martynszachtu to nazwa obejmowała dawna kolonie robotniczą wyburzona na popczatku lat 80 ubiegłego wieku. pamietam jako mały bajtel chodziłem tam z moim upą na wedrówki a późniuej juz jako łebek z kumplami na staw i tez przez ten tunel.Na stawie były tratwy z podkładów kolejowych, potem gdy zaczeli budowac srdnicówke wszystko sie popiepszyło , a po drodze idąc od strony Piaśnik na bocznicy stały stare lokomotywy / parowozy / i o dziwo nikt wtedy jeszcze nie targał z nich elementów ajzy.jak ktos ma ochote to mozemy na tym forum pokliać o tych terenach i histori za nimi związanej / Irol70 /

0
Tadeusz
październik 14, 2009

Witom, jo kiedys mieszkol na Martinschacht`cie nazywali my to skalisto montana było wszystko piknie fajnie do poki nie zaczli tam osiedlac goroli... potem bol tam jeden wielki syf jak byscie cosik chcieli wiedziec to piszcie sam nieskorzi wpadna przeczytom i odpisza Pyrsk

0
listopad 10, 2009

Ja bym jeszcze powidział coś o Magierze... co?

0
grudzień 13, 2009

Nieźle z tym tunelem, szacun.

0
grudzień 13, 2009

Więcej! Uwielbiam takie wyprawy mrożące krew w żyłach,choć jedyne w co się bawiłam mając8lt(kolonie) to wkładanie złotówek pod tory i czekanie aż je pociąg sprasuje smilies/wink.gif

0
Kowal
czerwiec 01, 2010

Mieszkalem na Lipinach 10 lat, bywalo sie w tych wnekach smilies/smiley.gif a i przed SOKistami nieraz spier... smilies/smiley.gif

Napisz Komentarz
 
  smaller | bigger
 

busy
 

Najnowsze artykuły na Twoim mailu?

Wpisz swój adres:

Reklama

Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Rekomendacje

Zoover

Oceny wakacji

Mateusz Szymczak

Rozwój, osiąganie celów

Martiger Martiger

osobiście & multimedia

Blog Szumana

subiektywnie i na luzie

 inzaghi89 weblog

Zachowywacz myśli

X-Studio

Agencja reklamowa, Chorzów

GrovMan's log

I like ponies… and you too.

Blog o Lego

Blog fana klocków Lego.

Marcin Wolski

Po prostu blog Marcina

Tomasz Topa

Internet... przy małej czarnej