Gry MMO (Massively Multiplayer Online) – myślę, że przedstawiać tego typu gier nie muszę. Sucha regułka znajduje się na Wikipedii, zaś chyba wystarczy jak ograniczę się do wymienienia kilku tytułów takich jak World Of Warcraft, Lineage 2, Silkroad, Tibia, Rune Scape, Kal Online...

To te najpopularniejsze gry. Większość miałem okazję wypróbować na własnej skórze. Parę lat temu nawet grałem w jedną z nich, po prostu nie widziałem poza nią świata. Po pół roku 'no life' zerwałem z tym nałogiem sprawdzonym, drastycznym sposobem, czyli wyzbyciem się wszystkiego co mnie z nią łączy. Później przychodziły kolejne tytuły (po prostu z braku lepszego zajęcia), poszukiwałem czegoś równie fantastycznego (a może fanatycznego?), jednak już żadna nie miała takiej grywalności (wyłącznie moje odczucia).
Wpadając w nałóg
Kiedy zaczynasz grać naprawdę jest fajnie. Poznajesz magię tego miejsca, nawiązujesz nowe znajomości, a Twoja postać wciąż staje się lepsza. Wyznaczasz sobie nowe cele. Chcesz być lepszym od swoich nowych kolegów lub od tych z 'reala'. Grasz coraz dłużej. Czas nie ubłaganie leci. Powoli Twój mózg przestawia się na życie w grze (czym mniejszy wiek, tym szybciej).
Zmieniają się priorytety. Myślisz tylko o grze. Nie potrafisz rozmawiać o niczym innym jak tylko o niej. Pragniesz, aby Twoi koledzy z klasy, z podwórka także zaczęli grać. Opowiadasz im, jaka ta gra jest wspaniała, próbujesz za wszelką cenę ich do siebie przekonać. W końcu nie ma dla Ciebie nic ważniejszego od tej gry. Zaczynasz olewać szkołę, przyjaciół, a może nawet i dziewczynę. W komputerze nie widzisz nic poza tą jedną jedyną grą.
Wszystko co się zaczyna, kiedyś musi się skończyć

Etap końcowym jest już wyzbycie się wszystkiego co łączy Cię z tą grą. Usunięcie postaci oraz usunięcie gry. Dziura w psychice pozostanie (Naprawdę). Co jakiś czas będziesz sobie przypominał, że przyjemnie by było sobie znowu zagrać. Często są to wspomnienia bardzo pozytywne, pomimo że całą grę przedstawiasz sobie w kolorze czarnym. Uważasz ją za najgorszą rzecz świata, a jednak jak Ci się przypomni to budzi pozytywne emocje.
Trochę całość uogólniłem, bowiem dla każdego są różne odczucia. Niestety prawidłem jest, że zaczynasz być kimś kto nie ma swojego życia w realu, a żyje tak naprawdę tylko w tym wirtualnym świecie. Wszystko inne co nie dotyczy Twojej gry staję się tylko formalnością, w pewnym rodzaju potrzebą fizjologiczną.
Osoby, które nigdy nie miały styczności z takimi grami mogą się tylko pośmiać ;). Naprawdę coś tak nie zrozumiałego może budzić tylko śmiech. Zaś Ci, którzy próbowali na własnej skórze wiedzą o czym mówię. Sprawę z uzależnieniami od takich gier chyba najlepiej traktuje youtube, gdzie znajdziesz te poważniejsze jak i te prześmiewcze filmiki.

Powiem tak, grałem w takie gry z nudów ale jakoś nigdy mnie aż tak nie wciagły. A moze tego nie zauważyłem poprostu. Ja po za tym wole gry które idzie przejść. I miałem kumpli co maniaczyli w takie gry. I teraz wiem że nie wolno się z nich śmiać tylko pomóc prawie tak samo jak z anoreksją.
Ja pamiętam ,że jak miałem 14-15 lat czyli jakoś 6 lat temu, to też nałogowo grałem. Tylko ,że w zwykłe gierki bo nie miałem internetu
Potem zaczęły wychodzić coraz nowsze tytuły a ja miałem zawsze za słabego kompa
Potem zacząłem się bawić grafiką, jakieś fotoszopy, blendery, 3d studia itd i to jest dużo bardziej uzależnienia-godne zajęcie
Jakiś rok temu podczas pobytu w Anglii kupiłem sobie Wow'a ale nigdy mnie nie wciągnął. To pewnie dlatego ,że wychowałem się na papierowych rpgach i dla mnie najbardziej liczy się klimat i odgrywanie postaci a nie nastukiwanie sobie coraz więcej punktów.
A ja dzięki mojemu internetowi nie mogę grać w takie gry - całe szczęście ;-)
Kiedy jeszcze miałem radiówkę, to pykałem w różne MMORPG-i, ale potem straciłem internet na ponad pół roku i w końcu przyszedł iPlus...
Mogę przynajmniej grać w tekstowe MMORPG-i, takie jak Orodlin - wchodzę na maks. 1,5h do gry i tyle w zupełności wystarczy, żeby być jednym z lepszych graczy 
Doskonale wiem o czym piszesz. Czegoś podobnego kiedyś już doświadczyłem, na szczęście także mam za słabego kompa i nie chcę sam z siebie grać bo to niesamowicie uzależnia. To coś jak narkotyk.
Próbowałem kilka takich gier, ale żadna nie wciągnęła mnie na dłużej niż 2 dni.
Moje typy to gry pokroju Call of Duty, Counter-Strike, GTA itd.
Ale gram już rzadko, nie mam na to czasu. Ostatnio grałem w coś chyba 2-3 tygodnie temu.
To coÅ› jak narkotyk
Oglądałem kiedyś właśnie magazyn w tv na temat uzależnień od Internetu. Od takich gier podobno uzależniają same wrażenia wywołane podczas gry, które wytwarzają jakiś specjalny związek chemiczny w organizmie. Powoli od tego związku chemicznego się uzależniamy i coraz bardziej poszukujemy tych wrażeń, które osiągnęliśmy podczas grania w te gry...
Pogrążamy się coraz bardziej.
Niestety nie zapamiętałem jak ten związek chemiczny się nazywa...





Spotkasz mnie na:








