Całkiem nie dawno minął rok na jednej instalce Windowsa. W ciągu roku obyło się bez formatów i nie musiałem nic kombinować. Standardowe procedury pomagały w tym, aby komputer chodził w miarę stabilnie i szybko. Niestety w ostatnim czasie jego stan zmienił się diametralnie. Coraz dłużej trwało włączanie systemu, a w czasie pracy często dostawał zwieszki, myszka przycinała i nie dało się wytrzymać.

Postanowiłem działać. W tym celu pobrałem jakiś program, który mógłby pomóc w oczyszczaniu wszystkich śmieci. Wyczyściłem rejestr systemu, usunąłem wszelki spyware i zrobiłem masowe kasowanie śmieci z komputera (odzyskałem 90GB). Przez jakiś czas działało trochę lepiej, ale później znowu to samo, a na dodatek coś się pomieszało w plikach systemowych i nawet przywracanie systemu nie pomogło. Pomimo moich starań przyszedł czas na format.
Zacząłem od partycji c:/ na którym była wcześniejsza instalacja systemu. Później szybko i bez problemów zainstalowałem Windows XP Pro. SP3 całkiem świeżutko nagrany. Inne partycje zostawiłem w spokoju, bo nie chciałem stracić wszystkich danych. W pierwszej chwili wszystko wydawało się chodzić bez problemów i nawet nie pomyślałbym, że mogło być inaczej. Niestety wszystko zaczęło walić się w trakcie instalacji sterowników. Po paru restartach, uruchamianie systemu wydłużyło się do 5 min, a później wcale już się nie uruchamiał. W tym dniu dałem już sobie spokój z naprawą, wolałem o tym nie myśleć, bo na głowie były też inne obowiązki.
Kompletnie nie wiedziałem co mu odjebało, zastanawiałem się jaka może być przyczyna. Pomyślałem – może coś z partycjami? Martwiłem się o dane, były zdjęcia, których przecież nie ściągnę z Internetu, lecz z drugiej strony miałem świadomość, że dłuższy format na dobre wyszedł by dyskowi. Zainstalowałem uproszczonego Windowsa MX 7, który szybciej się instalował, a był potrzebny tylko do przeniesienia danych. Upchałem wszystko co najpotrzebniejsze na jedną z partycji i już miałem robić brać się za formatowanie, gdy pomyślałem, że przecież warto by było sprawdzić na tym Windowsie sterowniki. Zainstalowałem na spokojnie od płyty głównej, wszystko bez problemów, jednak tak dobrze nie było ze sterownikami od karty graficznej. W czasie instalacji komputer długo nie reagował i w ostateczności wyskoczył niebieski ekran z masą procesów i standardowym komunikatem. Było to co najmniej zastanawiające, ale nie mając czasu wziąłem się za formatowanie. Myślałem, że to wina uproszczonej wersji systemu, a nie zaś karty graficznej, czy też sterowników. W końcu po długim oczekiwaniu mogłem na prawie czysty dysk zainstalować ponownie Windows XP SP3. Co się okazało? Problem był podobny, lecz teraz nawet nie dotrwał do instalacji sterowników. Kompletnie zmieszany zastanawiałem się co może być nie tak. Wywnioskowałem, że to wina tego cholernego Windowsa, bo zawsze miałem standardową SP2, a tym razem odwaliło mi z czymś nowszym.

Zainstalowałem i zabrałem się za instalację sterowników. Zachwyciła mnie szybkość uruchamiania Windowsa, bo naprawdę szybki był. Niestety coś musiało się w trakcie instalacji wydarzyć, bo standardowo wszystkie sterowniki w tej wersji systemu już są zainstalowane. Nieświadom tego, zainstalowałem nowe sterowniki, które zaczęły się gryźć z wcześniejszymi. Miałem przy tym okazję zobaczyć rozdzielczość 640*480 przy 16 kolorach na monitorze 22”.
Cóż ponownie zrobiłem formata i zainstalowałem SP2, który tym razem też źle się spisał. Nie wiedziałem już o co może chodzić, aż w końcu rodzice zaczęli doradzać, a ich myślenie okazało się całkiem racjonalne (przy tym nie komputerowe).
„Może to przez to, że zaczęliśmy palić w piecu, a komputer stoi dość blisko grzejników. Dodatkowo przecież ciągle obok gotuję, więc para też mogła mu zaszkodzić.”
„Wogóle czyściłeś go w środku?”
Może co tyle druga podpowiedź była mniej trafna, bo czyszczę mniej więcej co dwa miesiące skrzynię, jednak ta druga wydawała mi się dość taka przyzwoita. Zdjąłem boczne obudowy i podłączyłem go w takim stanie. Jak się okazało być może w jakimś stopniu to pomogło, bo teraz na wersji 900mb komputer działa bez zarzutów, a ja ponownie mogę się cieszyć pięknem beznadziejnego Windowsa ;).
XP Pro Speed 2 Professional ver. 2008 – chodzi jak do tej pory wyśmienicie (3 dni :)). Jest bardzo szybki, jak sama nazwa wskazuje, a na dodatek ma wiele aplikacji konserwujących i dbających o poprawne działanie tego systemu. Na razie nie było ani jednej zwieszki, czyli jest dobrze. Obudowy postanowiłem nie zakładać, jeśli działa to niech tak zostanie.
Do tej pory nie wiem co tak naprawdę było przyczyną tego wszystkiego, ale na szczęście części wymienne są jeszcze na gwarancji, więc jeśli co było by nie tak zawsze mogę złożyć reklamację
Wywnioskowałem też na podstawie tej przygody, że powinienem wziąć się za Linuxa. Przecież mam już od samego początku odłożone 10gb na stworzenie oddzielnej partycji dla tego systemu, więc czemu by tego nie zrobić? Może przekonam się do tego, a gry nie będą tak zachęcać :). Jedynie rodzeństwo będzie trochę narzekać, że po moim "graniu" będą musieli trochę dłużej poczekać i przełączać się na Windowsa ;).

ja na szczęście takich problemów nie mam
Zaraz po instalacji instaluję jedynie najnowszego SP + sterowniki, po czym za pomocą services.msc wyłączam kupę usług z centrum zabezpieczeń, przywracaniem systemu i aktualizacjami na czele. Do tego regularnie sprzątam rejestr (RegSupremePro), kontroluję procesy w autostarcie (czasem nowoinstalowane aplikacje dodają różne gówna do autostartu), poza tym regularna defragmentacja partycji i regularne czyszczenie śmieci niszczarką. System zawsze jak nowy, serio, działa aż miło. Ale co kilka miesięcy reinstaluję i tak, bo ciągle wpada mi do głowy jakiś pomysł na przemeblowanie dysku, instalację i testowanie coraz to nowszych Linuksów itp
Obecny XP smiga mi jak nowy - od połowy stycznia. Przez ten czas chyba jedna albo dwie zwieszki explorer.exe, parę razy Opera padła (bo wersja testowa) i raz WMP11. A tak to sielanka. Najważniejsza w administracji systemem jest profilaktyka - dbanie na bieżąco o system. Jak coś się dzieje, to zwykle jest już za późno. btw. cały czas jadę bez antywira 
A ja ci powiem że wolę Win7 z racji [ nie wiem dlaczego ] ograniczenia łącza. Posiadam domówkę z Virgin Media 200MB asymetryczną na winXP sięgało mi max 80 - 90 na speetestach no i oczywiście odbijało się to na Rapidshare oraz inny downloaderach [ max 9mbps ] zakupiłem Win7 home na promocji dzięki uprzejmości uczącego się brata za 30 funtów no i to był chyba dla mnie strzał w 10tkę. Speedtest 200 Down / 40 Up, Rapidshare nie schodzi poniżej 20 mbps. Dlaczego nikt nie posiada serwerów jak Adobe.com czy Microsoft gdzie używa się całej mocy łącza. Win7 mam od dnia premiery i jeszcze czysty
ponieważ używam wszystkich innych programów tj Adobe, PHP, HTML na WinXP. Pozdrawiam
P.S Fajny blog 
Od 27 września 2008 roku trochę minęło
. Od tamtej pory na komputerze, jak laptopie używam Windowsa 7. Świetny jest, więc przyznaje Ci racje.
Dzięki 





Spotkasz mnie na:








