Jakiś czas temu odkryłem coś, dzięki czemu zacząłem wierzyć w to, że mogę wszystko (naprawdę). Nie było to zwykłe odkrycie, nie było to odkrycie takie jak wszystkie inne. Po prostu różniło się tym, że w odróżnieniu od innych, te mnie cholernie zmotywowało do działania.

Po obejrzeniu
Być może nie byłem zszokowany, jednak trochę zaskoczenia było. Właściwie trudno opisać czego dotyczy film. Raczej trzeba zobaczyć, żeby zrozumieć.
Mówi on o tym jak nasze myślenie może zmienić kolej rzeczy. Nasza podświadomość daje nam wybory. Jeśli po prostu głęboko w coś wierzymy i tak naprawdę wiemy, że to się spełni to tak też się stanie. Jednak to wszystko maleje, kiedy pojawiają się wątpliwości. Wystarczy, że będziemy nie co bardziej negatywnie myśleć lub też nie odpowiednio (np. 'nie chcę być chory), wtedy prawdopodobieństwo tego, że zachorujemy kilkakrotnie się zwiększa. Tak jakbyśmy już się do tego przygotowywali. Czytaj dalej...
Wiem, opisałem to w taki sposób, że nie łatwo to zrozumieć, dlatego spróbuję inaczej:
Film ma na celu przedstawienie Prawa PrzyciÄ…gania.
"To jest sekret, który "podróżował przez wieki aby dotrzeć do nas." Film pokazuje krótkie doświadczenia i wywiady grupy ludzi nazywanych osobistymi specjalistami ds. transformacji, nauczycieli, duchowych, mistrzów feng shui i innych ekspertów. Jak opisano w filmie, zasada Prawa Przyciągania zakłada, że uczucia i myśli mogą wywołać zdarzenia przy współpracy kosmosu, który tworzy interakcje wśród osób na tle ich psychicznych, emocjonalnych i osobistych spraw. Sekret sugeruje, że istnieje silna tendencja u ludzi na pozycji władzy, aby ukrywać ten skarb z dala od ludzi. Film oraz jego wskazówki pokazują człowieka, który "odkrył sekret"." Źródło: Wikipedia
Więcej chyba już nie trzeba mówić, jedynie powiem tyle, że warto film obejrzeć. Zrozumiemy dzięki temu parę ważnych rzeczy, a dodatkowo zauważymy jak już wcześniej nie świadomie Prawo Przyciągania zadziałało w naszym życiu.

Moje doświadczenia
Było w moim życiu parę sytuacji, które można do tego zjawiska podporządkować. Pamiętam jak jakieś dwa lata temu bardzo mocno chciałem zacząć trenować Le Parkour. To była wręcz taka wewnętrzna potrzeba. W raz z bratem zaczęliśmy przeglądać różne strony dotyczące tego tematu, ściągaliśmy różne filmiki i tak zwyczajnie chcieliśmy zacząć się w to bawić.
Pewnego razu natknęliśmy się na stronę internetową grupy BTJ z naszego miasta, która od jakiegoś czasu trenowała. Wymieniliśmy z nimi parę wiadomości, dzięki czemu ugadaliśmy się na spotkanie. Nasze umiejętności były zerowe, jednak dzięki tej grupie stawaliśmy się coraz lepsi. Pokazywali nam różne skoki, tricki, do których samemu bardzo trudno byłoby dojść. To właśnie z ich pomocą mogliśmy z wielką przyjemnością trenować. Stawaliśmy się ich członkami, byliśmy coraz lepsi i odważniejsi.
Pewnie trenowałbym dalej, gdyby nie dwie cięższe kontuzje, gdzie przeceniłem swoje umiejętności, a chęć wykazania była o wiele wyższa od racjonalnego myślenia. Nie będę się rozwodził nad tą całą, barwną przygodą z Le Parkour, chciałem po prostu pokazać jak już wtedy zadziałały słowa "chcieć to móc".
Drugie doświadczenie jest już bardziej Wam bliskie. Jakieś półtora roku temu zainteresowałem się blogami. Nie ukrywam tego, że wcześniej interesowałem się komputerami i ogólnie pojętą informatyką, jednak wtedy wręcz maniakalnie zaraziłem się czytaniem blogów. Czytałem, czytałem, dużo czytałem. Pochłaniałem kolejne blogi i chciałem stać się takim blogerem jak Wy, czyli popularnym i poczytywanym. Pragnienie było o tyle duże, że nie poprzestałem na stworzeniu jednego dość nieudanego bloga. Pogłębiałem się w tym coraz bardziej. Usunąłem jednego, a stworzyłem następnego, który miał być lepszy od wcześniejszego. Tak było kilka razy, w tym też czasie były pierwsze niepozorne próby pisania notek, wpisów, dłuższych artykułów. Jednak to wszystko nie było jeszcze tym, czego oczekiwałem. Gdzieś w podświadomości wiedziałem, że to musi wszystko wyglądać trochę inaczej jeśli chcę osiągnąć jako taki sukces. Tak też powstał ten blog, który od samego początku się czymś wyróżniał co nie mogło pozostać wreszcie nie zauważone.
Blogowanie zaczęło przynosić tę upragnioną satysfakcję. Moje pragnienie się spełniło. Osiągnąłem to co chciałem osiągnąć od paru miesięcy. Doszedłem do tego, do czego dążyłem wytrwale nie poddawając się. Nie było myślenia w stylu 'ja tak nigdy nie będę potrafił', 'szkoda, że nie potrafię tak pisać'. Było inne myślenie, te które można nie świadomie obierać lub świadomie znając ten SEKRET. Po prostu tak myślałem: 'mogę mieć takiego bloga jak oni', 'będę też tak pisał', 'stanę się popularny wśród blogosfery'. To w znacznej mierze pomogło, dostałem tego com chciał. Mam bloga, który spełnia moje oczekiwania. Mam miejsce, gdzie zawsze mogę się czymś podzielić, wyżalić lub zapytać o Waszą opinię. Mogę zaszaleć twórczo nie odkładając tego do szuflady. To właśnie w tym jest najlepsze ;).
Podam kolejny przykład z mojego życia, tym razem nie tak pozytywny jak wcześniejsze. Skończyłem gimnazjum. Musiałem wybrać jakąś szkołę. Złożyłem papiery do dwóch szkół. Jednej bardzo dobrej i drugiej trochę gorszej, jednak nie tak złej jak jeszcze inne. Do tej drugiej dostałem się bez problemu. Zaś w tej pierwszej byłem na liście rezerwowej. Miałem duże wątpliwości. Czekać, czy nie czekać? A co jeśli sobie w tej pierwszej nie poradzę? Przecież tam będę miał problemy z nauką. To jest zbyt dobra szkoła, żebym mógł się do niej dostać.
W końcu nie wytrzymałem presji. Odebrałem papiery z tej pierwszej szkoły dzień przed końcem oficjalnej rekrutacji i wybrałem tę drugą, gdzie dostałem się bez problemu. Żałowałem już wtedy, teraz tym bardziej żałuję. Gdybym poczekał do następnego dnia, dostałbym się na przed ostatniej pozycji do tej jakże bardzo dobrej szkoły. Teraz widzę różnicę w przygotowaniu do matury, ale cóż już jest za późno, zabrakło odrobiny chęci i odwagi. Zabrakło większej ilości ambicji, a może zabrakło kogoś kto mógłby mnie porządnie zmotywować?
To był pewnego rodzaju błąd, a pocieszać mogę się jedynie myśleniem: 'widocznie tak miało być'.
Takich przykładów mógłbym podać więcej, jednak po co? Wystarczy, że sam obejrzysz film, przeanalizujesz swoje poczynania, a nakarmisz się własnymi przykładami, które zauważysz po samym obejrzeniu filmu.
Teraz
Wiem, jak myśleć. Wiem, jaką moc ma pozytywne nastawienie. Wiem, że trzeba chcieć, trzeba w siebie wierzyć. Wtedy sukcesy będą o niebo lepsze od tych, które są wtedy, gdy ma się duże wątpliwości. Nie wolno wątpić. Chwila zawahania może wiele kosztować. Trzeba być pewnym siebie, trzeba być pewnym swych umiejętności, nawet jeśli mielibyśmy odrobinę oszukiwać samych siebie. Lepiej spróbować się porwać z motyką na słońce, niż poddać się przed samym startem.
Planuję stworzyć też bardzo prostego bloga / minibloga, gdzie będę prywatnie tworzył własne wizualizacje z tym co osiągnę w przyszłości. Czemu? Bo wiem, że to pomoże. Taka jest kolej rzeczy.

Yagbu, masz rację, jeśli czegoś się bardzo chce, to można pokonać wszelkie przeszkody. Jest tylko jedno ale. Jedyną przeszkodą jest CZAS. Jeśli chcesz czymś się zająć, ale masz inne priorytetowe sprawy, to baaaardzo często z tych ambitnych pomysłów wyjdą nici
Ja mam swoich prywatnych przykładów od groma. Dopóki nie poszedłem na studia - miałem mało możliwości działania i mówiłem "szkoda, że nie mogę tego albo tamtego zrobić". A teraz jestem na studiach i cholera mnie trafia jak nie mogę się wyrwać na jakiś świetny koncert, albo choćby trening wieczorem, bo rano kolokwium jakieś kosmiczne jest i muszę choćby na trójeczkę zaliczyć
Po prostu asynchroniczne braki czasu 
Dostałam książkę Secret na urodziny od jednego blipowicza i jakoś nie miałam do tej pory czasu jej przeczytać, ale może czas na to... 
Książkę właśnie planuję przeczytać. Być może nie w papierowym wydaniu, ale dam sobie radę z elektroniczną wersją
. Coś czuję, że będzie warto.
Kilka miesięcy temu obejrzałem ten film, zrobił na mnie wrażenie i dał sporo do myślenia. I coś w tym jest, z pewnością nie są to jakieś bzdury wyssane z palca
Potwierdzenia mam, niektóre materialne, inne mniej. Najszybciej w moim przypadku zadziałało to w ok 7 minut od momentu jak bardzo czegoś chciałem. A poza tym z materialnych to np. telefon taki jaki chciałem
Można fajnie bawić się tym, polecam ;]
to zjawisko różne imiona ma, ale jest i nie potrzebuję na to żadnych dowodów
Na sobie ciągle doświadczam tegoż zjawiska/prawa...
Zarówno książka jak i film (nie czytałem oraz nie oglądałem - będzie trzeba wreszcie) mówią o autosugestii, dzięki której naprowadzamy naszą podświadomość (bodajże ją, wyróżnia się jeszcze świadomość, nadświadomość - zależnie jakie ma się informacje
) na działanie energii. Generalnie nic nowego dla osób, które interesują się takimi rzeczami. Rzecz podstawowa. Poza tym warto wspomnieć, że szczera wiara wraz z modlitwą czyni cuda (co jest zapisane w Biblii).
Czasem wydaje się, że to więcej niż tylko autosugestia, dużo więcej. Faktycznie to jest i działa. Nie raz będąc chory powtarzam sobie, jestem zdrowy, itp. i to pomaga. A po za tym, zjawisko często wykorzystywane przez sekty, firmy typu Amway (znam kilku z wypranymi mózgami, którzy powtarzają, że jest super), w wojsku (szkolą też podobnie) - to akurat niezbyt pozytywne przykłady, ale powszechne. Religia - najbardziej rozpowszechniony przykład - stygmaty, itp.
Od dawna przymierzam się do zakupu książki. I nie obejrzę najpierw filmu - książki mają pierwszeństwo...
Tia... Pomijając tą naciąganą "teorię" o kosmicznych wpływach i tak dalej, żywcem wziętą z religii buddystycznych (nie wiem, jak to się pisze
), to to wszystko szczera prawda... Jak to mawiają, chcieć, to móc, i wszystko (no dobra - prawie wszystko
) zależy od podejścia...
I fajny artykuł 





Spotkasz mnie na:








