Danbo, bo przy nim zdjęcia są piękne! [Galeria]
Nie spodziewałem się, że natknę się na rzecz, która tak mocno mnie zainspiruje. Danbo, który ma niesamowity urok potrafi fenomenalnie upiększać zdjęcia. Robi to, na własny, indywidualny sposób. Jeszcze trochę, a przebiłby w tym płeć piękną, jeśli już tego nie zrobił ;).
O opinię zapytałem Bartosza Jeziorskiego - jednego z pierwszych Polaków, który posiada Danbo prosto z Hong Kongu.
Od jakiego czasu posiadasz tego niezwykłego Danbo, co przekonało Cię do jego zakupu?
Kupiłem w sylwestra - paczka doszła w połowie stycznia. W kartonowym szarym pudełku był mały Danbo + podstawka. Wszystko zaczęło się, gdy zobaczyłem zdjęcie tego gościa na flickr. Zauroczył mnie. Po długim wyczekiwaniu wreszcie zdecydowałem się na zakup wersji mini z Hong Kongu.
Czy możesz opowiedzieć coś o jego budowie, kształcie, najważniejszych funkcjach?
- Wykonany jest z plastiku - świetna jakość. Już wiele razy lądował w śniegu, kałużach, błocie bez straty na wyglądzie i funkcjach. Wydaje się delikatny ale to tylko pozory. Z najważniejszych funkcji to:
- podświetlane oczy na baterie (pod głową miejsce na nie), z boku przełącznik
- ruchome nogi, ręce i głowę na zawiasach
- fajny wygląd :)
Jak myślisz co Cię w nim urzekło? Skąd posiada taką moc?
Jego mina, która zawsze pasuje do otoczenia. Po prostu, co chcesz, to w nim zobaczysz. Dzięki temu można go wspaniale wkomponować do zdjęć i życia. Każdy kto go widzi uśmiecha się i chyba o to w tym chodzi.
Wybacz, chyba nie zrozumiałem, jak to życia?
- Co jakiś czas moja narzeczona znajduje Danbo, który na stole czeka np. z czekoladką dla niej. Nawet nie masz pojęcia, jak wiele radości może taki gest sprawić.
Jaka jest cena, tego małego cuda?
Jest kilka rodzajów Danbo - moja mini oraz większa, więc ceny są różne (warto sprawdzić na Ebay.com). Dodatkowo wśród nich, z tego co widziałem są różne wersje kolorystyczne (napisy). Obecnie planuję kupić normalnej wielkości Danbo, ale to koszt około 200 zł, więc muszę poczekać.
To już wszystkie pytania, dziękuję Ci, że zgodziłeś się na udzielenie
Nie spodziewałem się, że napotkam rzecz, która tak mocno mnie zainspiruje. Danbo, który ma niesamowity urok potrafi fenomenalnie upiększać zdjęcia. Robi to, na własny, indywidualny sposób. Jeszcze trochę, a przebiłby w tym płeć piękną, jeśli już tego nie zrobił ;).

O opinię zapytałem Bartosza Jeziorskiego - jednego z nielicznych Polaków (na Blipie są 3 osoby - Macnow, Muflena oraz Bartosz ;)), który posiada Danbo prosto z Hong Kongu.
Od jakiego czasu posiadasz te niezwykłe cudo, co przekonało Cię do jego zakupu?
Kupiłem w sylwestra - paczka doszła w połowie stycznia. W kartonowym, szarym pudełku był mały Danbo + podstawka.
Wszystko zaczęło się, gdy zobaczyłem zdjęcie tego stwora na Flickr, a później wypytałem na Blipie o szczegóły. Zauroczył mnie. Po długim wyczekiwaniu wreszcie zdecydowałem się na zakup wersji mini z Hong Kongu.
Czy możesz powiedzieć coś o jego budowie, kształcie, najważniejszych funkcjach?
Wykonany jest z plastiku - świetna jakość. Już wiele razy lądował w śniegu, kałużach, błocie bez straty na wyglądzie i funkcjach. Wydaje się delikatny, ale to tylko pozory. Z najważniejszych funkcji to:
- podświetlane oczy na baterie (pod głową miejsce na nie), z boku przełącznik.
- ruchome nogi, ręce i głowę na zawiasach.
- fajny wygląd :).
Co Cię w nim urzekło? Skąd Danbo posiada taką moc?
Jego mina, która zawsze pasuje do otoczenia. Po prostu, co chcesz, to w nim zobaczysz. Dzięki temu można go wspaniale wkomponować do zdjęć i życia. Każdy, kto go widzi uśmiecha się i chyba o to w tym chodzi.
Wczoraj byłem w klubie. Trochę alkoholu, dziewczyny, taniec, standard. Dziś, jak w każdy taki dzień, nie jest dobrze. Więcej myślę, niż mówię. Brak chęci do czegokolwiek, ogólne zmęczenie i przytłumione myśli. Nie, nie mówię o kacu, zbyt mało wypiłem, żeby dziś mnie męczył.
To myśli męczą. Wszystko, to co uważałem do wczoraj za wartościowe, nagle okazuje się być czymś marnym, niedostatecznym. Zadaję dużo pytań, a odpowiedzi nie są takie, jakie chciałbym usłyszeć. Są słabe. Jakie są moje priorytety? Co jest najważniejsze? W jaki sposób poszukuję szczęścia? Czy myślę tylko o sobie?
Nie będę tu odpowiadał na te pytania. Po prostu się pojawiają, właśnie dziś, w ten po imprezowy dzień. Czy z tym walczę? Oczywiście, że nie. Korzystam z tego. Siedzę w ciszy. Podróżuję tam, gdzie jestem sam na sam ze sobą. Zupełnie tak, jak w tej piosence Jamala 'Trippin', z jedną małą różnicą, nie jaram w tym momencie.
Te dni są dobre, odświeżają myślenie, są jak sobotnie porządki. Potrafią wiele rzeczy poukładać, uporządkować, być może zaszufladkować.