To był kolejny, zwykły dzień w pracy, już dawno ludzie nasycili się magicznymi kartami ‘rodziynka’, więc właściwie musiałem tylko odsiedzieć w supermarkecie do tej ostatniej godziny pracy . Wybijała właśnie godzina 19.00. Jak zwykle siedziałem naprzeciwko kas i bez zainteresowania spoglądałem na ludzi robiących zakupy. Obserwowałem ich wyrazy twarzy i spoglądałem, czy nie przechodzi jakaś dziewczyna, na której można by było ‘oko zawiesić’. Widziałem te zdenerwowanie i zniecierpliwienie wynikające z przedłużających się kolejek przy kasie. Myślami już byłem daleko stąd, za dwie godzinki miałem być przecież już w drodze do domu.

Niespodziewanie do supermarketu weszła pewna postać. Taki zwykły, szary, młody osobnik, na pierwszy rzut oka zupełnie niczym nie wyróżniający się z tłumu. Przygarbiony, przydługie, nieuczesane włosy i słuchawki na uszach. Był zamyślony, tak jakby żył we własnym, dla nikogo nie dostępnym świecie. Dodatkowo zdążyłem zaobserwować ten nie typowy styl chodzenia, tak jakby podskakiwał idąc. Nie, nie, ten chód z pewnością nie było do rytmu muzyki. Szybko zniknął gdzieś pomiędzy półkami sklepowymi, dlatego nic więcej w tej krótkiej chwili nie zauważyłem.
Zdążyłem już zapomnieć, że w ogóle ktoś taki wchodził do sklepu, kiedy przy kasie znowu zauważyłem tę samą postać. Z jego twarzy nie dało się niczego odczytać. Choć było widać tę obojętność na otaczający nas świat. Z tej odległości mogłem spokojnie zauważyć te podpuchnięte oczy, zapewne po kolejnej zarwanej nocy.





Spotkasz mnie na:








