Musiałem jakoś to wszystko ogarnąć. Ciekawych blogów przybywa, a nie ma miejsca w główce, żeby jakoś to wszystko spamiętać. Do tej pory żyłem bez rss'ów. Radziłem sobie wchodząc co jakiś czas na jakieś blogi. Może się to wydać śmieszne, ale w zupełności wystarczyło mi parę blogrollów i tracker flakera. Radziłem sobie z pisaniem komentarzy i byciem oczytanym w Waszej twórczości, jednak to wchodzenie na wszystkie blogi po kolei było jakieś takie rozmemłane i nieuporządkowane. Dodatkowo przekonały mnie te argumenty zRSSY: „Zalety przeglądania informacji dostarczanych w postaci kanałów RSS to między innymi:
prostota - nie trzeba otwierać wielu stron internetowych i klikać w szereg linków;
szybkość otrzymania nowych wiadomości - praktycznie natychmiast po publikacji;
zebranie aktualności z wielu zródeł w jednym miejscu - czyli w oknie wybranego przez Ciebie czytnika RSS”
Musiałem jeszcze poszukać jakiegoś dobrego czytnika, jednak chodziło mi bardziej o aplikację, bo czytniki online nie spełniały moich oczekiwań. Wybór padł na Cafe News i na razie tego używam. Sam się włącza, chowa się do traya i informuje mnie o nowych wpisach na Waszych blogach. Wszystko ładnie i pięknie, aż głupio mi, że dopiero teraz zacząłem z takiego rozwiązania korzystać.
My favourite icons RSS
Drugą część wpisu chciałbym poświęcić ładnym i darmowym ikonkom RSS, chyba trudno by było się nie skusić na którąś z nich.
Każdego roku kupujemy przynajmniej parę prezentów. Trudno wybrać coś co mogłoby spodobać się drugiej osobie. Najczęściej próbujemy sugerować się jego zainteresowaniami lub też kupujemy jakiś oklepany prezent np. pluszowy miś. Zbliżają się święta, każdy chciałby zostać obdarowany wymarzonym prezentem. Często trudno domyślić się co akurat dana osoba chciałaby. W tym wypadku przychodzi z pomocą serwis, dzięki któremu każdy z nas może stworzyć listę wymarzonych przedmiotów i prezentów, które chcielibyśmy dostać od kogoś w prezencie lub po prostu chcielibyśmy ten przedmiot mieć w przyszłości.
Dziś całkiem przypadkowo odnalazłem coś takiego i dosyć mocno mnie zaciekawiło. Nawet nie musiał mi nikt tego serwisu polecać. Od strony technicznej chce.to jest świetnie zbudowane. Prosty interfejs zachęca do rejestracji. Wszystko robi się intuicyjnie co sprawia, że nie ma przeświadczenia „a nie chce mi się teraz rejestrować i zapoznawać z tym wszystkim, może później zajrzę”. Takie myślenie dość często mi się zdarzało z innymi typowymi społecznościówkami. Tutaj czegoś takiego nie było. Szybko dodałem swoje wymarzone przedmioty, a takich mam naprawdę dużo i zacząłem rozglądać się po innych funkcjonalnościach.
Wielkie szczęście mieli Ci, którzy po szkole podstawowej od razu poszli do szkoły średniej. Ominęło ich najgorsze zło w polskim szkolnictwie. Nie wiem, czy dało się wymyślić jakąś gorszą ustawę w oświacie od stworzenia gimnazjum w polskich realiach. Jednak, wszystko po kolei. Chciałbym zobrazować wam dwa systemy nauczania i przedstawić wnioski do jakich doszedłem w trakcie uczestniczenia w dyskusjach na temat.
Stary system nauczania przed 25 lipca 1999 Zdążyłem doświadczyć tego systemu nauczania, choć w małym stopniu, bo po 3 klasie podstawówki przeniesiono mnie do innej, a z byłej mojej szkoły zrobiono już gimnazjum.
Stara podstawówka charakteryzowała się wieloma dobrymi cechami. Dziś znacznie więcej jest wad w gimnazjum niż niegdyś w podstawówce z klasami od 1 do 8. W wieku 13-14 lat w podstawówce było się „kimś”. Na wszystkich można było spojrzeć nie co z góry, bo to właśnie w tym wieku się dojrzewało i uwydatniały się pewne kształty (w przypadku dziewczyn). Dla młodszych było się autorytetem. Każdy chciał być już tak dorosłym jak Ty. Nauczyciele znali Ciebie bardzo dobrze, znali Twoich rodziców i nie mogłeś za bardzo się wygłupiać. Jeśli we wcześniejszych klasach miałeś dobre oceny to w ostatnich klasach nie mogłeś pozwolić sobie na tak duże wybryki. Każdy próbował w tym wieku podnieść swoje oceny, żeby trafić do jak najlepszej szkoły. Na prawdziwe hardcory nie było czasu. A jeśli ktoś próbował pójść pod prąd to zazwyczaj nauczyciele potrafili sobie z takim delikwentem poradzić (przecież znali go od dziecka!). Po takiej podstawówce wybierałeś już sobie własną szkołę. Chciało Ci się uczyć? Wybierałeś Liceum, właśnie po to, żeby pójść na studia. Jeśli nie miałeś problemów z nauką, a chciałeś mieć wykształcenie średnie i zawód techniczny, wybierałeś Technikum. Zawodówka zaś była najgorszym wyjściem, zarezerwowanym dla tych, którym naprawdę nie zależało na nauce. Z liceum nie było problemów. Każdy zwracał uwagę na swoją kulturę i udawał trochę bardziej dorosłego niż nim był (chciał dorównać tym już dorosłym uczniom). Być może trochę więcej problemów było z technikum, lecz czy teraz jest jakaś poprawa? Nie, może nie jest gorzej, ale nie jest i lepiej. Zawodówka pozostaje bez zmian. Liczą się praktyki, wszyscy zważają na to, aby się przypodobać szefowi (premia zawsze jest mile widziana) i każdy się stara, aby nie stracić praktyk lub nie zostać w klasie (wtedy można stracić wszystko). Przecież gimnazjum nie powinno istnieć! Przepraszam za to, że jestem gołosłowny, przecież nigdy nie byłem w 7, 8 klasie, ale co nieco obiło się o ucho. W każdym bądź razie nie było takich przekrętów jakie dzieją się w gimnazjum. Chamstwo, chamstwo i jeszcze raz chamstwo wywodzące się od dużej części uczniów
Aktualny system nauczania po 25 lipca 1999 Jakże piękne były założenia stworzenia gimnazjum. Gdzieś tam w Internecie mogłem przeczytać pięknie ułożony zapis, który obrazuje co tak naprawdę chcieli stworzyć politycy, a myśli naprawdę były piękne.
Gimnazjum to piękna tradycja europejskiej cywilizacji, kultury i edukacji. Ustawa o systemie