Dziś napiszę po krótce o mojej obecnej byłej pracy, a raczej spróbuję spojrzeć obiektywnie na akcję w jakiej przyszło mi uczestniczyć.
Pracuję jako ankieter, promotor, hostess (niepotrzebne wykreślić). Jest to dość lekkie i przyjemne zajęcie, gdzie miałem okazję poznać wiele miłych dziewczyn ;), a dodatkowo zarobić dość fajne pieniądze. Zero fizycznej roboty, moim obiowiązkiem było jedynie zachęcanie i wypełnianie formularzy.
Poznałem całą gamę ludzi występujących w naszym społeczeństwie. Jedni nawet nie spojrzą na to, co mają podpisać (trzeba złożyć trzy podpisy). Inni są zainteresowani tylko własnymi korzyściami i o nic więcej nie pytają. A niekiedy, jednak bardzo rzadko (ok. 5%) zdarzają się tacy, którzy czytają wszystko i mają wiele, bardzo wiele wątpliwości nim zdecydują się pod czymś takim podpisać.

Oj, mówię o czymś, czego jeszcze nie zdąrzyłem przedstawić. O czym właściwie piszę?
Być może słyszałeś już o programie 'Rodziynka' w sklepie Carrefour. Uczestnik podaje swoje dane osobowe, a w zamian dostaje kartę, na którą może zbierać punkty, te zaś po pewnym czasie wymienia na nagrody.
Korzyści dla uczestnika
Znając od 'środka' ten program mogę powiedzieć, że nie ma zbyt wielu korzyści dla uczestnika. Punkty być może są nabijane dość szybko, ale nagrody nie są na tyle interesujące. Biorąc pod uwagę ilość wymaganych punktów ( np. 5000 pkt + dopłata 70zł - nagroda główna, jakim jest rower górski) całość po pewnym czasie już nie wydaję się tak interesująca jak na początku.
Zabawa kierowana raczej do stałych klientów, którzy robią prawie wszystkie codzienne zakupy w takowym sklepie. Myślę, że taką akcję możemy jedynie potraktować jako umilenie zakupów, dodatkową rozrywkę dla całej rodziny.
Plusy i minusy z punktu widzenia klienta: