Odkąd zacząłem prowadzić bloga, zawsze jest aktywne. Pojawia się, męczy, nęka i stęka. Czym dłuższa przerwa pomiędzy notkami, tym większych przybiera rozmiarów. Na szczęście nie ma paniki, najzwyczajniej w świecie wmawiam sobie, że to pieprzę, przecież są ważniejsze sprawy.
Bo i są. Tak naprawdę komputer zaczyna być sprawą dużo niższego rzędu, co mnie bardzo cieszy. Zasiadając przy nim i widząc, że nic się nie zmieniło od wczorajszego dnia, po prostu mam ochotę go wyłączyć. Moja aktywność spada do minimum, zaś przy tym zainteresowanie wokół mojej osoby także maleje.

Jestem już po żakinadzie, także po dwóch studniówkach (jakieś zdjęcia są na Blipie), skończyłem jazdy i zdałem wewnętrzny egzamin z prawa jazdy. Wypełniłem swojego pierwszego PIT-a w życiu z czego niezmiernie się cieszę, bo wcale nie było to takie trudne. Przynajmniej odzyskam od Państwa to co zabrali mi w wakacje, kiedy pracowałem jeszcze jako nieletni.
Dopiero teraz zaczynam widzieć jakie to nasze Państwo jest złodziejskie. Przykładowa sytuacja z życia blogera:

Czasem jest taka potrzeba, aby podzielić się z kimś swoimi smutkami, wyżalić i wysłuchać opinii tej drugiej osoby. Również lubimy dzielić się rzeczami, które sprawiły nam radość i choć na chwilę nas uszczęśliwiły. Niestety nie zawsze mamy komu się wygadać. Z pomocą przychodzą dwa serwisy! Smutnomi.pl & Wesolomi.pl dwie jakże podobne do siebie witryny, których początkowe założenia były proste.
Wchodzisz na stronę i już bezmyślnie, anonimowo możesz wyrazić to co akurat w tym momencie czujesz. Po publikacji wystarczy chwilę poczekać aż pojawiają się pierwsze komentarze, w których zawsze znajdziesz pomocną dłoń lub po prostu kogoś kto wyrazi opinię na temat poruszony przez Ciebie. Prawda, że proste?
W rzeczywistości jest trochę inaczej...
Idea serwisu jest jak jak najbardziej w porządku. Dobrze w końcu, że powstało takie miejsce, ale kiedy przyjrzałem się temu wszystkiemu okazało się, że jednak jest całkiem inaczej. Wchodząc na stronę Smutnomi mogą nastąpić trzy reakcje.
-
Serwis jest całkiem fajny – podzielę się własnymi przeżyciami, poczytam, zacznę komentować pisząc to co ślina przyniesie mi na język*.
-
Strona okazuje się świetnie oddziaływać. Można się pośmiać z głupoty tych wszystkich osób, które tam komentują. Od razu jest mi lepiej, nareszcie znalazłem(am) coś co pomaga w chwilach, kiedy łapię doła.
Ostatnio trochę narzekałem na serwer, na którym był osadzony ten blog. Powodów do narzekań miałem mnóstwo, jednak jakoś dawałem sobie radę z boo.pl, które nie zawsze wystarczało i były częste problemy.
Problemy wynikały nie tylko z powodów jakości usług jakie świadczyło boo.pl, trochę winy muszę wziąć na siebie. Zaniedbałem sprawę z optymalizacją co sprawiało, że serwer prze zemnie mógł być trochę bardziej obciążony, często wyskakiwały błędy typu 500, a blog sam w sobie długo się wczytywał. boo.pl też lubiło robić przerwy w działaniu, a ich pakiet okazał się w pewnych momentach już za mały.

Jestem wdzięczny, a to bardzo wdzięczny Maciejowi Płońskiemu, który użyczył mi kawałka miejsca na swoim nowym VPSie. Dziękuję też Maćkowi za to, że skłonił mnie do optymalizacji bazy danych, Joomli i usunięcia paru zupełnie nie potrzebnych skryptów JS. Przenosiny przebiegły dość spokojnie, choć nie obyło się beze kilku problemów, które na szczęście udało się wyeliminować. Wciągu paru dni całość będzie jeszcze bardziej stabilna.