Jeździłeś kiedyś tą blaszaną puszką na śląsku? Jeśli tak, to pewnie widziałeś jak to wszystko wygląda. A jak? Brudno, śmierdzi, a na dodatek jeszcze opóźnienia. Taka jest rzeczywistość praktycznie we wszystkich liniach tramwajowych.
Nie pisałbym o tym, gdyby nie dzisiejsze zajście. Wracając ze szkoły (tak w sobotę musiałem być w szkole, bo odrabialiśmy 2 stycznia) czekałem spokojnie na przystanku. Przyjechał tramwaj, wsiadłem z kumplami i pojechaliśmy. Na pierwszy rzut oka nic nie zwykłego nie było, jak zwykle tłoczno, od jakiegoś pijaka śmierdziało, jednym słowem standard. A jednak naprzeciwko mnie patrzę, a tu szyba w drobniusieńkich kryształkach (jeszcze trzymała się cało). Panie siedzące na krzesełkach obok tej

Oj! Nagle zrobiło się naprawdę niebezpiecznie. Najpierw poleciała połowa szyby, kobitki szybko odskoczyły z siedzeń (jednak były czujne), a szyba widowiskowo się jeszcze bardziej roztrzaskała. Kierowca widocznie nie był tym wzruszony bo jechał sobie spokojnie dalej, zatrzymując się na kolejnych przystankach. Później poleciała druga część, która jednak nie wytrzymała naporu wiatru... Ach zawiało świeże śląskie powietrze. Bynajmniej tyle, jak w tramwaju wcześniej panował lekko mówiąc nie miły zapach tak później można było poczuć wiatr we włosach...
Późno się zorientowałem, aby porobić zdjęcia, jednak jakieś zrobiłem swoim marnym aparatem w telefonie. Dobrze, że w ogóle jakiś dowód jest ;)
Tak naprawdę na porządku dziennym w tramwajach są powyrywane krzesełka, gdzieś tam leżące wymiociny, a już nawet nie wspominając o popisanych ścianach, szybach i wszędzie tam gdzie jest powierzchnia dla młodzieńczej twórczości. Czasem powyrywane są kasowniki, a już naprawdę chyba nikogo nie dziwi ich punktualność.
Jakby nie było nie można wcale, a wcale narzekać. Przecież chyba większość z mieszkańców śląska zapomniała jak wygląda kontroler biletów (kobuch or kanar) w tramwaju. Bynajmniej w mojej okolicy takich nie spotykam. Cóż, jednak znajdują się ludzie uczciwi, którzy wydają słone pieniądze na bilety. Czyż właśnie oni nie powinni wymagać poczucia własnego bezpieczeństwa w tej blaszanej puszce? Czyż to oni nie powinni czasem wymagać jako takiego komfortu jazdy? Wiem, że są to nie liczni ludzie, ale po coś te opłaty zostały wprowadzone, czyż nie?
Pocieszający jest fakt, że takie sytuacje są na porządku dziennym nie tylko na śląsku, tylko szkoda, że u nas o tym nawet się nie wspomina. Informacja z Gdańska

no ale szybka trochę się potłukła
Jeśli jeden temat siedział w głowie, nie pomyślałbym o nie świeżym powietrzu panującym na śląsku. Kiedy się mieszka na śląsku i jest się przyzwyczajonym do tych zanieczyszczeń to przecież tego się nie odczuwa w tak dużym stopniu. Dopiero, kiedy się przyjeżdża z wczasów, czy z czegoś to tak naprawdę wtedy widać tę kolosalną różnicę. 
Tak to jestkiedy firma jest państwowa. Gdyby była normalna konkurencja, to przewoźnik musiałby się starać, a tak to czy się stoi czy się leży pensja zawsze się należy. Przecież tak samo jest z koleją...
A ja tak kocham tramwaje. Uwielbiam nimi śmigać. Nawet jak normalnie jedzie się dłużej niż autobusem, to w godzinach szczytu ma to głęboki sens. :-) Fakt czasem śmierdzi, oj bardzo śmierdzi, poza tym hałas i trzęsie. Ale są mniej zatłoczone. Bynajmniej u mnie na mieście.
Nie win firmy przewozowej, bo zapewne szybę wymienią i będą na tym stratni. Wiń idiotów którzy tą szybę zniszczyli.
Niestety w Polsce częściej wini się władzę niż wandali, policję niż przestępców i firmy porządkowe niż tych, którzy rzucają śmieci gdzie popadnie.
Niestety taka jest rzeczywistość. A komunikację miejską lubię, bo w godzinach szczytu jest szybsza.
To jest tramwaj? To chlew, że tak powiem 





Spotkasz mnie na:





Malkontent! 


