

@longer
Już poprawione. Błąd wyniknął z mojej niewiedzy
.
A z reguły właśnie na zdjęciach publikowanych chociażby na blogach używa się tego 'prostego' znakowania... No cóż, trzeba będzie pomyśleć o lepszym zabezpieczaniu fotografii, albo mieć nadzieję na uczciwe zamiary internautów. ;-)
@Zielkq
Biorąc mój przykład, gdy zapożyczam zdjęcia, grafiki, co jest nie do końca legalne.Tylko, że zawsze staram się podać źródło i autora grafiki, dzięki temu, to on zgarnia laury i raczej nie może czuć się obrażony, niedowartościowany, czy też pokrzywdzony.
Uważam, że znaki wodne są idiotycznym pomysłem "zabezpieczenia". Przy mniejszym albo większym nakładzie pracy zawsze da się je usunąć, i "cyfrowe" (a na obrazku to niby jakie, narysowane kredkami?) również. No, chyba żeby cały obrazek był znakiem wodnym.
A bez sensu to jest, bo znak wodny psuje estetykę pracy i po prostu nie jest już ładna, i nie wiem po co pokazywać coś co jest brzydkie już w założeniu, to już lepiej zostawić to sobie i nikomu nie pokazywać (bo jeszcze ukradną, albo przerysują).
Dla mnie sensowne jest takie zabezpieczenie, żeby nie publikować w wysokiej rozdzielczości niczego, co się chce potem sprzedać, bo małe obrazki i tak nie mają szczególnej wartości użytkowej i nie ma sensu ich używać w sposób nieautoryzowany, a wręcz się nie da.
Ale to tylko taka moja refleksja, nie znoszę tych cwaniaczków, co wszystkie swoje obrazki „zabezpieczają” znakiem wodnym przez środek, tak jakby to były nie wiadomo jakie dzieła sztuki. (Oczywiście to się nie odnosi do szacownych bloggerów, którzy czynią to w celach demonstracyjnych
)
@Yagbu
Jak podajesz źródło i autora to można byłoby to chyba podciągnąć pod prawo cytatu, czyli z legalnością nie jest tak źle. Ale są specjaliści, którzy po prostu pożyczają sobie obrazki i na próżno szukać wzmianki o ich pochodzeniu... (w sumie do tekstów to też można odnieść - już raz walczyłem bo bez pytania o zgodę przekopiowano sobie mój artykuł..., ale to już inna bajka)
@Ewa
Może i są idiotycznym pomysłem, jednak lepsze takie niż żadne. Do tej pory wystarczało to, aby "odsiać" osoby, które chciały użyć zdjęcie, ale nie chciało im się bawić w usuwanie jakichkolwiek emblematów/znaków - po prostu szły na łatwiznę (już samo zapożyczenie jest łatwizną...) i szukały gdzie indziej. Jak to będzie jednak wyglądało teraz?





Spotkasz mnie na:







. 




